Menu

smerfopianka anonimowo

o wszystkim i o niczym

Idą zmiany

smerfo_pianka

Nowy Rok, czas na postanowienia bla, bla, bla. Mimo, że obiecywałam sobie nie robić postanowień, to robię coś na ich modłę, zapisuję sobie listę rzeczy do zrobienia na każdy miesiąc, od drobnostek, po poważne sprawy. Drobnostki załatwiam w tzw. międzyczasie, a większe sprawunki umieszczam w planach, coby o nich nie zapomnieć.

Za mną dwa tygodnie urlopu, bardzo intensywny czas, wizyta u M., bardzo udana, po raz kolejny jeszcze bardziej zakochałam się w Wiedniu. A od jutra nowa praca! Tak, udało się, zmieniam moje więzienie, które trwało prawie dwa lata na coś nowego, mam nadzieję przyjemniejszego niż dotychczasowe zajęcie. Trochę się boję, ale to chyba naturalne. Najważniejsze jednak jest to, że ta praca nie będzie zajmowała większości mojego życia, więc to już zdecydowanie duży plus, nie wspominając, że żegnam się ze śmieciówką i witam z umową o pracę, więc kolejny pozytywny krok. Nie znam nikogo, kto narzekałby na nową pracę po mojej starej firmie, więc mam nadzieję, że wpiszę się w tę regułę.

Z P. różnie, bardzo różnie, czasem patrzę na niego i wiem, że to facet mojego życia, a czasem dopada nas smutna rzeczywistość i targają mną różne emocje i wątpliwości. Bo nie jestem teraz już tak bardzo pewna tego, czy przed nami stoi wspólna przyszłość. Chciałabym przeogromnie, ale z drugiej strony mam wrażenie, że z kimś innym mogłabym być wiecznie szczęśliwa, wystarczyłoby tylko, albo i aż, zapewnienie mi bezpieczeństwa i poczucia, że jestem najwspanialszą kobietą na świecie. P. nie potrafi tego zrobić, a ja nie mam siły ogarniać życia za nas dwoje, martwić się o to, czy mnie na pewno kocha, czy mnie nie oszukuje i to jest bardzo nie fajne. Wiem, że gdyby ktoś z mojego otoczenia miał taki problem, to radziłabym mu się poważnie zastanowić nad tym, czy jest sens to dalej ciągnąć, sama się nad tym niejednokrotnie zastanawiam, ale ta cholerna miłość jest silniejsza. Chociaż może czas pomyśleć o sobie i miłości do siebie. Z drugiej strony przy decyzji o rozstaniu, podejmowałabym ją z nadzieją, że P. o mnie zawalczy, a boje się, że może tak nie być, że przyjąłby to spokojnie, poszedł w swoją stronę i zapomniał o mnie tak szybko, jak się we mnie zakochał.

 

Dorosłość jest do dupy

smerfo_pianka

Chciałabym być znowu dzieckiem, no dobra, może nie dzieckiem, ale najchętniej to studentką. Wrócić do beztroskich czasów imprez, miłostek, wyjazdów no i oczywiście przebywania na Uniwersytecie. A najgorsze jest to, że za mną dopiero kilka lat tej "dorosłości" a ja już mam dosyć.

W sumie w dorosłości najgorsza jest praca i teraz, jestem tak bardzo wdzięczna za to, że moi rodzice właśnie podczas gdy obijałam się na studiach woleli przelać jakąś drobną kwotę na moje konto, niż wysyłać mnie do pracy. Ba! Oni mnie od tej pracy sami powstrzymywali, twierdząc, że kelnerowania, barmanowania czy też ogarniania ciuchów w sklepie i tak potem sobie do CV nie wpiszę. Nie uwłaczając oczywiście powyższym zawodom, okazało się to zupełną prawdą, bo moja ścieżka kariery poszła w takim kierunku, że wymienione przeze mnie profesji rzeczywiście do niczego by mi się nie przydały.

Frustracja związana z niezadowoleniem z pracy przekłada się też na inne dziedziny życia. Ale o tym za chwilę. Jeszcze przez moment ponarzekam na robotę. Mimo, że wiem, że są ludzie, którzy mają gorzej, którzy pracy nie mają, albo fatalnie zarabiają, ale są też tacy, którym jest lepiej i to do nich się wolę porównywać, jako mój cel. Dlatego od kilku miesięcy działam nad zmianą. Owszem, w pracy czasem bywa lepiej, ale nie zmienia to faktu, że moja obecna firma jest wampirem energetycznym i mam jej serdecznie dosyć. Szukam czegoś nowego krążącego w szeroko pojętej branży. Chociaż tak naprawdę jestem wciąż na etapie, kiedy nie wiem co chcę robić, ale wierzę w to, że w końcu to znajdę. Albo wygram w totolotka :D

Teraz słów kilka o frustracji, no żesz kurwa jego mać, jest najgorsza. A najbardziej obrywa się P, bo denerwują mnie wszelkie jego działania albo ich brak. Ponieważ P szuka właśnie pracy, to mnie szlag jasny trafia, jak on jeszcze śpi kiedy ja wychodzę, a jeszcze bardziej wkurwia mnie, to jak wracam i w mieszkaniu nic nie jest zrobione, no bo szukał pracy i się uczył. Ja wiem, że to może zajmować dużo czasu, no ale odpowiednia jego organizacja i w ciągu dnia da się wygospodarować chwilę na ogarnięcie czegokolwiek w mieszkaniu. Wkurza mnie czasem to, że wszystko jest na mojej głowie od ogarniania rachunków, poprzez jedzenie na porządkach kończąc. Czasem po prostu chciałabym odpocząć w czystym mieszkaniu.

Kolejnym celem jest zresztą doprowadzenie tego mieszkania do mojego wymarzonego stanu, póki co dwa pomieszczenia są ogarnięte, a przede mną jeszcze trzy, powoli zbieram więc grosz do grosza i snuje sobie wyobrażenia o tym, co trzeba zrobić, gdzie

Nie mam czasu na seks

smerfo_pianka
Maria Peszek o mnie, w tych kilku słowach mieszczą się ostatnie miesiące mojej egzystencji. Tak właściwie nie mam czasu na nic. Praca, ewentualnie fitness i tak w kółko. Działam w kierunku zmiany, jednak nie jest łatwo. Szukam innej pracy, bo nie ukrywam, że to ona zabiera mi najwięcej czasu, a nie mam powoli na to siły.

Pies się nie daje wychować, z P. czasem nawet nie uda się porozmawiać, szczególnie jak on idzie na drugą zmianę a potem jeszcze na siłownię. Czekam tylko na wrzesień i koniec projektu. Chciałam jechać do Włoch, ale to pewnie się nie uda. Po raz kolejny moje marzenia idą w odstawkę.

pozytywnie #3

smerfo_pianka
1. Po niecałym miesiącu spadła waga, a co najważniejsze spadły wymiary, lecimy dalej z tym koksem.

2. Bardzo przyjemny weekend, sobotni wieczór z dziewczynami i przemiłe popołudnie z A, K, P i W.

3. Zwierzaki są już w dobrej komitywie, czy ja już mówiłam, że mamy szczeniaka? :D

mission accomplished

smerfo_pianka
Trzy magiczne literki MGR.

Tak tak, po 2,5 roku od zakończenia studenckiej przygody z UW udało mi się zdobyć tytuł, który obróci moje życie o 180 stopni.

No dobra, ale tak na serio, to cieszę się, że udało się wreszcie wszystko doprowadzić do końca. Muszę przyznać, że przydało się dobre słowo Pani Promotor i to, że w sumie wszyscy na UW byli mi przychylni. Pamiętam, że na 2013 miałam trzy postanowienia, znaleźć pracę, zrobić prawo jazdy i obronić się. Udało mi się wtedy trzy razy zmienić pracę, zdać prawko, ale mgr coś nie szła, no to teraz nadszedł czas, żeby się wreszcie udało.

Na obronie byli ze mną też moi najbliżsi, P i J, także nie siedziałam sama i się nie stresowałam. Ogromnie się cieszę, że to już za mną.

Teraz czas na kolejne wyzwania.

© smerfopianka anonimowo
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci