stat4u
o wszystkim i o niczym
RSS
czwartek, 26 stycznia 2012
In the end we just regret the chances we didn't take
Przeglądając sobie strony ze zdjęciami natknęłam się na ten tekst. Jasne, że nie pierwszy raz, bo stwierdzenie to jest przecież cholernie popularne. Ale pierwszy raz złapałam się na tym, że jest cholernie prawdziwe, bo nawet teraz, mimo, że przecież to jeszcze nie jest koniec (mam nadzieję), widzę, że nie żałuje tego co robiłam, mimo, że nie raz wątpliwości pojawiały się bezpośrednio "po fakcie".

Trzeba iść zawsze do przodu, na spontanie, bo czy to nie jest właśnie w życiu najpiękniejsze? Czyste szaleństwo i wspomnienia, których pojawienie się wywołuje szeroki uśmiech, a to że czasem przewinie się pośród wszystkich tych zdarzeń coś, czego czasem żałujemy, jest jedynie skutkiem ubocznym rzeczywistości.

Czy gdyby ktoś umożliwił nam cofnięcie się w czasie, to częściej pojawia się przysłowiowe "co by było gdyby..." niż chęć zmiany nawet popełnionych już "błędów".
03:51, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 stycznia 2012
sesyjnie?
Jak na razie mam więcej szczęścia niż rozumu podczas tej sesji, doceniam telefon obsługujący format pdf. oraz dostęp do internetu przez komórkę. Inaczej bym zginęła.

Czekam na wyniki, nie uczę się w ogóle, a najgorsze jest to, że po raz kolejny to jedno i to samo, tylko podawane przez inna osobę. Czytając notatki widzę, że coś powinnam kojarzyć i na tym się kończy. Zresztą po rozmowach z ludźmi widzę, że maja podobnie. Co mimo wszystko w jakimś stopniu mnie pociesza.

Zwłaszcza, że nie raz już zauważyłam, że nie opłaca mi się, bo kiedy dochodzi do egzaminu/kolokwium, to widzę, że połowy rzeczy nie było w notatkach, na ćwiczeniach, a nawet jeśli były, to wydawały mi się na tyle nieistotne, że nawet bym ich nie zapamiętywałam. Więc koniec końców wychodzę na tym dobrze.

Prowadzę w miarę normalny tryb weekendowo-wyjściowy, bo wiem, że i tak nie będę się uczyła, więc po co mam siedzieć w domu. Ostatnio najczęściej przesiadujemy w Karmniku i Barze Warszawa, chociaż pojawia się coraz więcej takich przekąskowych miejsc, które tylko czekają na podbicie:D, poza tym jak trafi się dobra impreza, to też można zajrzeć, ostatnio występ Peaches i Munka, a co najpiękniejsze w miejscu, do którego z mojego mieszkania jest 10 minut piechotą. Mogliby tam częściej coś organizować, nie narzekałabym.

W ten weekend do Pragi, nareszcie. Kolejny w Dęblinie. Oj się będzie działo.
01:08, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 stycznia 2012
uwag kilka
Uwaga nr 1: nie da się ograniczyć wpierdalania i palenia jednocześnie, albo jedno albo drugie, wybieram to pierwsze

Uwaga nr 2: z racji wyboru wpierdalania dodaje do tego trochę ćwiczeń, rezultaty, za kilka tygodni, jak wytrwam oczywiście, bo z tym jak wiadomo bywa różnie

Uwaga nr 3: mam nadzieję, że tendencja "im bardziej mam wyjebane, tym lepiej mi idzie na studiach" nie zmieni się, bo w tym semestrze przechodzę sama siebie

Uwaga nr 4: metamorfozy część kolejna, laser raz w miesiącu + kosmetyczka przynajmniej raz na trzy miesiące, nadszedł czas, w którym trzeba zacząć o siebie dbać

Uwaga nr 5: mam idealny temat pracy magisterskiej, żeby ją napisać, muszę siedzieć na facebooku

Uwaga nr 6: powinnam zacząć pisać pracę magisterską, bo pierwszy rozdział sam się nie napisze, a pani promotor tylko mi powiedziała, że napakowałam sobie strasznie dużo roboty. Nie, to że panikuje, ale to chyba nie do końca powód do radości...

Uwaga nr 7: pieniądze pojawiające się na koncie, strasznie nie lubią tam przebywać, nie dziwię im się i w zastraszającym tempie wypuszczam je na wolność, to też nie powinien być powód do radości

Uwaga nr 8: jak już całą noc siedzę przed kompem, mogłabym to jakoś rozsądniej wykorzystać

Uwaga nr 9: ale po co?

Uwaga nr 10: marzenie się spełniają - Justice na HOF, oby grali głównie stare kawałki

Uwaga nr 11: było pięknie, jest pięknie, będzie pięknie i tego się trzymamy!

totalnie w gratisie:
Uwaga nr 12: wiedzo napierdalaj!
04:04, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 stycznia 2012
to będzie zacny rok
Strasznie dużo i strasznie szybko się wszystko dzieje.

Święta minęły błyskawicznie, w gronie rodziny i przyjaciół, z tymi pierwszymi w ciągu dnia, a z drugimi w nocy. Zdążyłam zgubić i znaleźć telefon, odwiedziłam kilka knajp, poznałam nowych ludzi. Potem mimo, że wolne, to strasznie zalatana byłam. A to sprawy urzędowe, a to lekarze, zakupy i czas zlatuje. 

Udało mi się z moimi wyjazdowymi spotkać wszystkimi. Teraz tylko coraz bardziej tęsknie i czuje straszny niedosyt, że nie ma ich na wyciągnięcie ręki. Że nie mogę zadzwonić i zaproponować wieczoru na Wierzbnie, albo wspólnego wypadu na miasto. Nie podoba mi się to absolutnie.

Nowy Rok w końcu na Gocławiu, zdecydowałam się na pójście tam, gdzie będzie najwięcej znajomych. Zdecydowanie strzał w dziesiątkę, było o wiele lepiej niż się spodziewałam, bawiliśmy się i tak we własnym gronie, ale było naprawdę miło. Sylwester minął błyskawicznie, potem nocowałam u B., co skończyło się siedzeniem u niego, z ekipą dziś do 16. Zupełnie niechcący zrobił się też Sylwester spędzony z facetem, bo na nocowaniu zostałam przydzielona do łóżka z K. Co skończyło się bardzo miło i przyjemnie. Oczywiście zaliczamy to do kategorii miła przygoda.

Teraz tylko kilka założeń na 2012: ograniczenie wpierdalania i palenia. Co z tego wyjdzie, zobaczymy, bez względu na to, założenie jest jedno: 2012 will be my bitch.
01:03, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 grudnia 2011
ta dzisiejsza młodzież
Czwartkowa impreza przerażająca, Aoki zaczął z półtora godzinnym(!) opóźnieniem, a ludzie tratowali się pod dj-ką, bywałam na wielu imprezach, ale jeszcze nigdy nie byłam tak zdegustowana tym co się działo. To wszystko wyczerpało limity klubowo imprezowe na weekend, w piątek więc wigilia u A., w sobotę kameralna popijawa u mnie.

W tym tygodniu codziennie wstawanie o 7.30, jazdy, załatwianie spraw z magicznej listy "do zrobienia", z której wreszcie sukcesywnie udaje mi się wykreślać poszczególne punkty. Także jest postęp. Ponadto ten tydzień pełen spotkań z najbliższymi, S. wreszcie w Polsce, przyjeżdżają M. (Praga i Berlin) i J.(Londyn), co oznacza masę czasu spędzoną z nimi. Doczekać się nie mogę.
23:11, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 grudnia 2011
muzycznie i kulturalnie
Będzie intensywnie, o 11 konferencja prasowa, gdzie ogłoszą gwiazdę, jaka zagra na Stadionie Narodowym po turnieju UEFA EURO 2012. Przy okazji obejrzę sobie sam Stadion, potem oczywiście magiczna lista i wykreślenie z niej kilku punktów. A wieczorem relacja z występu Steve Aoki w 1500, jaram się przeogromnie, zwłaszcza, że bilety kosztują w tej chwili 70 zł., więc początkowo nawet nie zakładałam, że tam pójdę, jak zobaczyłam cenę. Z kolei w piątek inauguracja i after Wihajstra, nowa inicjatywa promująca młodych artystów. Robi to m.in. mój znajomy, więc pomagam trochę w promocji. Piątkowa impreza w dawnej wytwórni serków topionych, jaram się przeogromnie takimi miejscówkami.

Tylko w jednym mi to wszystko przeszkadza, bo miałam się widzieć z S. po jej przyjeździe, a tu się okazuję, że mam dla niej tylko chwilkę:/ pod tym względem strasznie żałuję. Ale jako osoba, która ma najczęściej robi zdjęcia w klubach w naszej redakcji idę ja.
02:31, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
Wyjątkowa noc?
No i się zaczęło. Sylwestrowa napina, czyli z kim, do kogo, a do kogo nie i dlaczego właśnie tak, a nie inaczej. Jak tak dalej pójdzie zostanę w domu z sylwestrem w dwójce, jedynce, czy gdziekolwiek indziej. Chciałabym spędzić ten wieczór z najbliższymi, tylko, że każdy będzie gdzie indziej, no i teraz trzeba będzie wybrać. Jak nie będziecie mnie mogli nigdzie znaleźć, kierujcie się na Wierzbno.
00:54, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 grudnia 2011
do zrobienia
Lista rzeczy do zrobienia osiągnęła 20 magicznych pozycji. 
Kurwa, trzeba się naprawdę zabrać do roboty. 
Od dziś sukcesywne wykreślanie. 
Obiecuję.
00:41, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 grudnia 2011
pilne
Tydzień od nowa. Chciałabym móc powiedzieć, że żyję od weekendu do weekendu, ale wcale tak nie jest. Żyje od jednej pilnej sprawy do kolejnej, w ciągu tygodnia, a potem dopiero weekend.

Urodziny bardzo udane, obie imprezy. Co prawda sobotnia u mnie minęła mi błyskawicznie, bo przy takiej ilości osób, nie sposób nawet spojrzeć na zegarek, ostatni goście wyszli po 7. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, ile czasu minęło. Było tłoczno, ale bardzo kulturalnie, żadnych sąsiedzkich wizyt, więc zdecydowanie in plus.

Teraz zaczynamy tydzień, po raz kolejny próbuję wszystko załatwić, z nadzieją, że tym razem się uda. Bo lista "pilne" sama się nie załatwi ;) Dziś napisanie trzech tekstów do gazetki mnm, trzeba powoli ogarnąć kilka rzeczy na studia, a potem ledwo się obejrzę i znów będzie weekend. Przerażające trochę.
23:10, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 grudnia 2011
do imprezy gotowi... start
J. się mnie ostatnio pytał jak łączę normalne życie z imprezami. W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, na pewno dużo daje to, że nie pracuję, aczkolwiek, czasem jestem bardzo zabiegana. Nie potrafiłam mu odpowiedzieć na to pytanie, taki tryb życia wychodzi u mnie naturalnie, oby jak najdłużej.

Ostatni weekend oczywiście imprezowy. W piątek Electronic Beats, pierwszy raz w Warszawie. Oczekiwania były duże i być może to mnie zgubiło, bo o ile Zola, The Drums i Wiley mi się podobali, to gwiazda wieczoru, czyli Groove Armada totalnie zawiedli, więc wyszliśmy nawet przed zakończeniem ich występu, no i nie byliśmy jedyni. W sobotę totalny maraton: Piec, Warszawa, Karmnik, Warszawa, Kulturalna, Pawilony i Bank, zdecydowanie udany wieczór. No a w niedzielę w ramach chilloutu babskie filmy przy grzanym winie u mnie, co ostatecznie zamieniło się w ploty przy grzańcu. Nie zmienia to jednak faktu, że było bardzo zacnie. 

Tydzień leci od nowa, ledwo się obejrzałam, a tu środa, zwłaszcza, że szczerze mówiąc byłam święcie przekonana, że to wtorek, albo nawet poniedziałek. Teraz tylko przygotowania do piątkowych i sobotnich urodzin. Pierwsze połączone z B. dla ekipy z UW, drugie dla całej reszty znajomych, skład mocno wyselekcjonowany, co nie zmienia faktu, że na Wierzbnie będzie tłoczno i głośno. Mam nadzieję, że sąsiedzi mnie nie zabiją. 
21:53, smerfo_pianka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23